01.04.2016

Pusta kołyska - Kocham cię stąd aż do słońca...

To nie jest książka dla kobiet, które planują mieć dzieci lub też są aktualnie w ciąży. Jeżeli należysz do tego grona a zainteresował cię tytuł książki, zapisz ten wpis w zakładkach i wróć do niego później. Bo książka sama w sobie warta jest przeczytania, ale dopiero gdy już masz przy sobie komplet swych pociech i więcej nie planujesz. Inaczej zwariujesz...

Ja bym zwariowała. I to w całkowicie negatywnym tego słowa znaczeniu. Książka ta znalazła się w mej biblioteczce jeszcze zanim byłam w ciąży z Oli. Kupiona na jakiejś mega wyprzedaży internetowej, z kilkoma innymi trafiła na półkę. I jakoś tak jej nie przeczytałam wcześniej. Nie wiem dlaczego nie sięgnęłam po nią, ale bardzo się z tego cieszę. Bo gdybym wiedziała co tam się wydarzyło, nie pozwoliłabym nikomu w szpitalu, po porodzie dotknąć Oli. Nie wypuściłabym jej samej z lekarzem czy pielęgniarką z sali, w której leżałyśmy. Nie spuściłabym jej z oka..

Historia opisana w "Pustej Kołysce" wydarzyła się na prawdę. To były lata 90. Niby od tamtego czasu standardy bezpieczeństwa w szpitalach zostały podniesione. Niby jest lepiej, niby nic takiego się nie dzieje. Ale jednak, mimo wszystko tracąc z oczu dziecko zabierane na jakieś badania, miałabym gdzieś z tyłu głowy historię Diany i jej córki.

Gdy Diana stawia się do szpitala czekając na rozwiązanie trzeciej ciąży nie spodziewa się, że za chwilę w jej życiu wydarzy się największa tragedia. Nikt by się tego nie spodziewał. Takie historie może i się zdarzają, gdzieś tam daleko, w gazetach można przeczytać, ale przecież nie dotyczą one nas. Nigdy nie dotyczą... A jednak. Kilkudniowa Shelby stała się przypadkową ofiarą psychopatki, która z doskonałą precyzją ułożyła plan porwania jakiegoś dziecka. Nie Shelby. Jakiegokolwiek. Chcąc poprawić stosunek swojego partnera do siebie porywaczka postanowiła, że musi mieć z nim dziecko. Córkę. I swój makabryczny plan zrealizowała. W przebraniu pielęgniarki wyniosła z oddziału położniczego maleńką Shelby. Zabrała ją matce od piersi, pod pretekstem wykonania dodatkowych badań. W dniu, w którym Diana z córką miały już wrócić do domu, wyszła z nią niezauważona ze szpitala i odtąd życie rodziny Walshów zmieniło się w koszmar.

Małej Shelby natychmiastowo zaczęła szukać policja, a informacje o uprowadzeniu przekazywane są przez wszystkie media. Cały kraj postawiony jest w stan gotowości. Jednak przebiegłej porywaczce udaje się ukryć...
Czy Shelby wróci do domu? Czy porywaczkę spotka kara za to, co zrobiła?

"Pusta Kołyska" wzrusza do łez. Mimo trudnego początku, przez który dość ciężko było mi przebrnąć (dwa podejścia do książki miałam), w końcu się rozkręca gdy Diana zaczyna opowiadać co się działo od momentu porwania. Dalej już czyta się ją błyskawicznie, aż do ostatniej strony. I myślę, że warto ją przeczytać.

____
Planując zakup książki, sprawdź gdzie jest dostępna najtaniej - klik.


0 komentarze:

Prześlij komentarz