29.05.2016

Aerofestival - love it so much!

Samoloty pokazowe jak mówi o nich Martynka, drugi rok z rzędu rozbłysły, można by rzec, na poznańskim niebie. Nie byliśmy na terenie imprezy ani rok temu, ani teraz, jednak w kolejnej edycji pewnie już się tam wybierzemy. Chociaż nie wiem, co lepsze - podziwiać cały pokaz na niebie z odległości, czy widzieć jego fragmenty ale tuż nad swoją głową?


Samoloty latały na prawdę blisko i nisko. I o ile początkowo, a dokładniej to w piątek na treningu zniechęcił mnie do tegorocznego festiwalu F16, który to przelatując tuż nad nami narobił takiego hałasu, że Oliwka przerażona wpadła niemalże w histerię, to już w sobotę koło południa całkowicie zmieniłam zdanie i nie chciałabym już, aby się na odludzie z imprezą wynosili ;)


Hałas był, no nie da się ukryć, aczkolwiek mieszkając obok lotniska można powiedzieć, że jest się do tego przyzwyczajonym. Helikopter, który niemalże każdego dnia krąży nam nad głowami, robi więcej hałasu niż te wszystkie samoloty razem wzięte (za wyjątkiem F16-stek ;) Szczerze współczuję mieszkańcom Krzesin i innych okolic wojskowych lotnisk).
Ale w sumie to co ja się będę rozpisywać. Zdjęcia najlepiej pokażą, jak świetny weekend to był.

































Podsumowując, było głośno, kolorowo, wybuchowo i strasznie fajnie! Prognozy pogody były dość kiepskie na te dwa dni, na szczęście oprócz zachmurzenia, które w końcu przechodziło i drobnego deszczu, było całkiem ładnie.


O dziwo najmłodsze dziewczyny nie narzekały na ten hałas. Oli w najlepsze spała, gdy tuż nad nią przelatywały Orliki czy Pszczółki. Koc na ucho, ogromna buda spacerówki naciągnięta na maksa i miała przytulny kącik na drzemkę. 


I tak trochę dziś smutno oglądało się Baltic Bees, którzy to imprezę wieczorem zamykali - bo to już koniec, bo rok czekać trzeba na kolejny Aerofestival. Ale co zrobić, zaczekamy. Bez wątpienia warto!

0 komentarze:

Prześlij komentarz