04.05.2016

Gdy maluch choruje. Notorycznie

Myślałam, że gorzej niż w zeszłym roku przedszkolnym, to już nie będzie. A jednak. Mimo, że od września antybiotyk brała Martynka może ze dwa-trzy razy (w zeszłym sezonie pewnie z 10-12 razy..), to i tak choruje. Na okrągło!

źródło: pixabay.com

Trzy dni w przedszkolu zawsze kończą się co najmniej trzema tygodniami choroby. Zawsze! Jestem jednocześnie przerażona tym i wkurzona, no bo jak to tak? Co jest źle z tym przedszkolem? Dlaczego może mieć kontakt z dziećmi w każdej innej lokalizacji i nic jej nie jest, a z przedszkola zaraz wraca chora?
Półtora tygodnia gorączki, nieraz takiej do 40 stopni, która nie da się zbić poniżej 37. Tylko w nocy, gdy śpi się udaje. Później kaszel, katar... Czekanie, aż wyzdrowieje w stu procentach i znów przedszkole. I znów wszystko od początku...

Lekarze? Ano oglądają Martynkę. Każą brać środki na zbicie gorączki. I tyle... Chciałabym z nią chodzić tylko do naszej pani doktor, tej do której zgodnie z deklaracją wyboru lekarza należymy, ale zapisać się do niej z dnia na dzień to rzecz niemożliwa. Pięć dni oczekiwania na wizytę to standard. Takie ma oblężenie... A co słyszę gdy dzwonię do przychodni i chcę się do pani doktor umówić? Że przecież są inni lekarze...
Trzech chyba prosto po studiach. Do nich wolny termin jest o każdej porze dnia. Jedna pani doktor, starsza kobieta, która gdy przyszłyśmy z wysoką gorączką powiedziała tak: proszę nie dawać nic na zbicie, chyba że będzie powyżej 38, a tak to dawać Pulneo, a jak nie minie proszę przyjść z reklamacją. Z całym szacunkiem,więcej do niej nie pójdziemy, skoro nie słucha co się mówi (gorączka 39 i po zbiciu szybko znowu rosła...) i na brak innych objawów zapisuje coś, co Martynka kiedyś brała, chyba przy zapaleniu oskrzeli, na kaszel...

Nikt nigdy nie wspomniał nawet o tym, żeby znaleźć przyczynę tego notorycznego chorowania.  Dopiero niedawno, przeczesując internet wpadło mi w oko, że powód może być gdzieś głębiej. Zadzwoniłam więc do przychodni, połączyli mnie z naszą panią doktor i jak jej wszystko opowiedziałam, to od razu stwierdziła że trzeba znaleźć przyczynę. Jesteśmy umówione z nią na dziś. Zobaczymy, co powie.

A tymczasem Martynka śpi. Z gorączką 39.3...

0 komentarze:

Prześlij komentarz