02.05.2016

Jak dobrze mieć siostrę

Jestem tylko obserwatorem. Mogę stać z boku i patrzeć, zapamiętywać, cieszyć się z tej radości Oliwii na Martynkę. Patrzę i myślę, że jest ona niebywałą szczęściarą. Bo ma starszą siostrę.


Wiem, jak wychowuje się jedynak. Martynka bowiem była nim przez niemal cztery lata. I mam teraz porównanie - niemowlę jedynak, a kilkumiesięczniak mający starsze rodzeństwo. Nie muszę chyba pisać, że ten drugi ma o wiele lepiej?


Owszem, bycie niemowlęciem-jedynakiem ma także swoje plusy, a główny z nich to bez wątpienia stuprocentowa uwaga rodziców. Niemowlak numer dwa nie dostąpi tego zaszczytu. Jednak obserwując Oliwię i przypominając sobie Martynkę na jej etapie, stwierdzam że Oliwia ma lepiej. Bo ma kogoś jeszcze, kto poza rodzicami nie tylko się o nią troszczy, ale przede wszystkim bawi się z nią, tak po dziecięcemu i powoduje na jej maleńkiej buźce ogromny uśmiech. Kto nauczy wielu rzeczy i pokaże świat z zupełnie innej perspektywy niż rodzic.
Gdy Oliwia widzi Martynkę, na jej buźce maluje się prawdziwe szczęście, taka szczera, dziecięca radość.


Martynka rozśmieszy, zawsze i wszędzie cokolwiek by nie robiła, a Oliwia aż piszczy z radości. Rzucanie piłeczką? Tylko w wykonaniu Martynki powoduje salwy śmiechu. Śmieszne miny? Martynki są przyczyną największych wybuchów radości. Gdy Martynka kładzie się obok, Oliwia obraca się na boczek i już wyciąga do niej rączki, a na jej buzi maluje się ogromny uśmiech.
Są oczywiście minusy tej sytuacji, a mianowicie - prawie zawsze chwyta Martynkę za włosy. Ile razy słyszałam: mama ratunku, złapała mnie!
Oczywiście Martynki zabawki są najbardziej interesujące. Gdy obok zabawki Oli leży coś Martynki, zawsze wyciągnie rączki po to drugie. Martynka zawsze wtedy zjawia się przy niej z prędkością światła i pilnuje, żeby nie wsadziła do buzi. Gdy tylko przedmiot schwytany niebezpiecznie zbliża się do maleńkich ustek, Martynka ekspresem zabiera. I nie, nie chodzi tu o połknięcie drobnych elementów, bo bardzo pilnuję aby nic takiego nie znalazło się w pobliżu Oliwii. Chodzi tylko i wyłącznie o wyślinienie zabawki. Martynka na to nie pozwala :)

- Szukaj!

Podsumowując, ze starszą siostrą jest wesoło. Robi ona różne śmieszne rzeczy, czym rozśmiesza. Ale także uczy wielu nowych umiejętności. A jak tylko Oli zacznie się poruszać jestem przekonana, że ich wspólne spędzanie czasu nabierze nowego wymiaru. Do czasu, aż pewnego dnia usłyszę z pokoju obok ich pierwszą kłótnię. Muszę wtedy wrócić do tego wpisu i przypomnieć sobie, jak kiedyś było fajnie, w miarę cicho i bezproblemowo w ich relacjach. O. ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz