18.06.2016

Nie noś, bo przyzwyczaisz!

Ile razy słyszysz: nie noś, nie kołysz, przyzwyczai się i będziesz mieć problem. Uśpisz na rękach, to ci nie zaśnie już w inny sposób. A niech no tylko się zdarzy, że odłożysz na matę i zaraz zacznie płakać - bo głodne, zmęczone, cokolwiek... Niech wtedy będą w pobliżu te ciotki dobre rady, to się nasłuchasz! No widzisz, masz za swoje! Nosisz na okrągło to ciągle tego chce! Biegniesz na każde zawołanie, to cię szantażuje płaczem! Itp, itd...


Nosiłam notorycznie Martynkę, a mimo to przestała się tego domagać gdy nauczyła się chodzić na czworaka. Usypiałam Martynkę na rękach przez kilka pierwszych miesięcy, aż pewnego razu po prostu zasnęła sama w łóżeczku. Owszem, nie chciała zasypiać w inny sposób - jednak do czasu.

Noszę więc i Oliwkę, zawsze kiedy chce biorę ją na ręce. Usypiałam ją na rękach, nadal się zdarza aczkolwiek już bardzo rzadko, odkryła bowiem że w łóżeczku zasypia się fajnie, ale czasem w ciągu dnia jeszcze chce się przytulać przed zaśnięciem a ja jej tego absolutnie nie odmawiam. To nie prawda, że się przyzwyczai na dobre, że będę mieć za swoje, że będę mieć problem. Nie, ja mam z tego ogromną radość. Wiem, że za chwilę mi dorośnie - jak Martynka. Że za chwilę będzie mieć tysiąc innych spraw na główce, że nie będzie miała czasu się przytulać, że po czytaniu bajki na dobranoc zacznie wypraszać z pokoju... Czas tak szybko ucieka. Korzystam więc ile się da z tych chwil, gdy Oliwia chce - być na rękach, być przytulana, być usypiana i kołysana w objęciach... One za chwilę się skończą. Moje maleństwo za chwilę będzie chodzącym, odkrywającym świat człowieczkiem. I nikt mi nie odda tych chwil...


Jestem więc zawsze, kiedy mnie potrzebuje. Nigdy w życiu nie zostawię jej płaczącej ani na chwilę, nie zastosuję żadnej niehumanitarnej metody do nauki zasypiania byle tylko mieć spokój. Gdyby Oli nie usypiała obecnie sama w łóżku, nadal bym ją nosiła. Nie skazałabym jej na histeryczny, rozpaczliwy płacz. Jestem w szoku, że ludzie ten sposób stosują...

Od wszystkiego można się odzwyczaić, można dziecko odzwyczaić. Przecież gdy przychodzi odpowiedni moment, odzwyczajamy od butelki, smoczka, od pieluch... Dziecko musi do tego dorosnąć. Tak samo jak i do zasypiania samodzielnego, do nie-noszenia go przez rodziców na rękach. Przecież z góry świat wygląda fajniej, ciekawiej niż z poziomu podłogi. A Ty, droga Dobra Rado, nim następnym razem powiesz, że za dużo nosisz, że przyzwyczaisz - połóż się na ziemi i leż tak pół dnia, nieruchomo gdy inni nad tobą chodzą. Zobaczysz, czy to tak fajnie...

0 komentarze:

Prześlij komentarz