02.06.2016

Wyluzuj...

Za bardzo się wszystkim przejmuję. Zdecydowanie za bardzo... I to jeszcze takimi pierdołami, przez które niepotrzebnie podnoszę ciśnienie i sobie i pewnie też Martynce... Tak, na pewno jej też, bo przecież widać, że się później denerwuje. Postanowiłam więc skończyć z tym. Wyluzować zupełnie.

źródło: pixabay.com

A przejmuję się, że jeszcze nie jest ubrana. Że jeszcze śniadania nie zjadła. Że jesteśmy w sklepie, mija czas a my z zakupami daleko w lesie... Że do Ikei za późno wyjechaliśmy, a po drodze jeszcze tyle do załatwienia i wrócimy wieczorem do domu zapewne. Że z placu zabaw nie chce wrócić. Jakoś za bardzo zaczęłam się tym wszystkim przejmować... A może wcześniej też mnie to w pewien sposób denerwowało, tylko nie zauważałam tego? Pewnie jest to wersja bardziej możliwa. No, w każdym razie mam zamiar z tym skończyć. Małymi kroczkami, odpuścić, wrzucić na luz, nie przejmować się że o 9 nadal kwitniemy w piżamach, a Martynka pół godziny siedzi nad śniadaniem, bo w między czasie robi coś innego... Wakacje przed nami. Praktycznie już je mamy, Martynka w przedszkolu nie była chyba od kwietnia, nie licząc jakichś jednodniowych wizyt tam, bo ciągle coś... Obecnie trwa diagnoza w kierunku zapalenia płuc, więc całe dnie jesteśmy razem, we trójkę. Przyda się zdecydowanie więcej luzu...

0 komentarze:

Prześlij komentarz