31.07.2016

Trudna lekcja historii...

Uczymy się o tym miejscu w szkole. Poznajemy jego historię, dowiadujemy się jak wielki dramat ludzi się tutaj rozgrywał. Jak wielu ludzi tu zginęło bezsensownie... Uczymy się o tym, jednak szkolna nauka to nic w porównaniu do tego, co przeżywa się będąc tam na miejscu. Wiedza z podręcznika jest niczym, gdy stoimy w tych pomieszczeniach, mamy przed sobą łóżka na których więźniowie spali, jesteśmy niejako w środku tamtych wydarzeń... Do Auschwitz powinien udać się każdy, bez wyjątku..

29.07.2016

27.07.2016

Osiem miesięcy Oliwii - o jedzeniu, raczkowaniu i ząbkowaniu...

Nie napiszę że to już osiem miesięcy stuknęło, że dlaczego to tak, że ten czas tak zasuwa, że ani się obejrzałam, bo przecież dopiero malutka taka była... No była, była ale co zrobić? Nic zrobić nie mogę. Dlatego czerpię z jej dorastania ile się da, łapię każdą chwilę, noszę, przytulam, łaskoczę póki chce, bo wiem że zaraz będzie z niej duża panna jak z Martynki i zamiast łaskotek i przytulania, będzie wolała bawić się z kuzynkami... No cóż począć - nie zatrzymam czasu.

26.07.2016

22.07.2016

Codziennik niecodzienny: jesienne lato...

Miniony tydzień był zdecydowanie bardziej jesienny niż letni. Był jeden dzień, w którym od rana do wieczora lał deszcz. Nie padał - lał się z nieba wiadrami. Zalało ogród, zalało mnóstwo ulic w okolicy, ale przynajmniej dziewczyny miały radochę ze skakania w kałużach.



Jestem przerażona, że to już połowa lipca za nami. Tyle planów miałam na to wakacje, tyle atrakcji Martynce zapewnić chciałam, a tak niewiele z tego wychodzi... Przeraża mnie to, ale zarazem mobilizuje - żeby ruszyć tyłek. Choć nie, przecież ja go ruszam od rana do wieczora, a to z jedną się bawiąc, a to za drugą goniąc, w między czasie gotując, sprzątając, pisząc... Muszę znaleźć czas, aby ruszyć go jeszcze bardziej.


Martynka coraz dobitniej pokazuje swoje humorki. Chodzi własnymi ścieżkami, robi to na co ma ochotę i nie lubi, gdy się jej odmawia. A że odmawiam w bardzo skrajnych przypadkach, w myśl zasady że dzieciństwo jest tylko raz, to jestem w tym odmawianiu nieustępliwa. I mamy konflikty. Ostatnio przez pół spaceru była na mnie obrażona gdy na coś się w sklepie nie zgodziłam, a gdy po drodze zaszłyśmy na pocztę i jak zwykle usiadła przy stoliku i zaczęła wypisywać potwierdzenie nadania, wręczyła mi je później z nakreślonym serduszkiem mówiąc, że narysowała dla mnie złe serce bo jest obrażona. Taka słodka w tej swojej złości..


Ledwo skończyły się truskawki, a mi już ich brakuje... Zjadłabym, oj zjadła. Ale te prawdziwe, polskie, a nie sztuczne hiszpańskie.


I tak nam upływa czas. Dzień podobny do dnia, a ja chciałabym tak bardzo je zmienić, że się za to zaraz zabiorę. Zaplanuję jakieś fajne zajęcia na resztę wakacji.

21.07.2016

Czym czyścić niemowlęcy nosek i dlaczego to najgorszy wybór..

Martynka jako niemowlę nigdy nie chorowała. Nic takiego nie utkwiło mi w pamięci.. Nie miała nigdy kataru, a my nie mieliśmy problemu z czyszczeniem jej noska. Wtedy na wyposażeniu naszego pudełka z akcesoriami do pielęgnacji malucha, znajdowała się zwyczajna tak zwana gruszka. Sprzęt można by rzec przedpotopowy, ale przed narodzinami Martynki nie miałam pojęcia, że jest coś takiego jak aspirator do noska. Dowiedziałam się o tym dopiero podczas pierwszego kataru, a było to prawdopodobnie jakoś pomiędzy 1 a 2 rokiem życia, kiedy tym czymś co zwie się gruszką, kompletnie nie szło jej porządnie noska wyczyścić. Wyrywała się rzecz jasna, a zasys to to miało taki marny, że nawet w 1/4 nie czyściło... Jednak jak się okazało, aspiratory to też wcale nie taki dobry wybór.

20.07.2016

Uwaga na wyprzedaż w Smyku!

Kiedy kilka dni temu na facebooku pisałam, jak bardzo smyk.com zawyża ceny książeczek dla dzieci które są rzekomo w promocji - (tu to zobaczycie), jeszcze miałam cień nadziei, że to pomyłka. Że to zwyczajny, ludzki błąd, że komuś się palem omsknął podczas wpisywania cen sprzed promocji. Ale Smyk się nie ustosunkował do tego. A ja, dzięki Wam odkryłam na ich stronie kolejne "wspaniałe" promocje i teraz przestrzegam - nie kupujcie u nich zabawek na promocjach!

19.07.2016

Baby Design Husky - wózek idealny?

W poszukiwaniu wózka idealnego prawie dokładnie rok temu stworzyłam listę, z której planowałam wybrać perfekcyjny pojazd dla wtedy jeszcze niezidentyfikowanego Kropka. Lista ta wraz z krótkim opisem jest tu - klik. Szczerze mówiąc po jej napisaniu odpuściłam temat, nie widziałam na żywo prawie żadnego z tamtych wózków, zrobiłam nią sobie ogromny mętlik w głowie a mając dużo czasu do listopada, stwierdziłam że na razie zapominam o wózkach. Do czasu...

18.07.2016

17.07.2016

14.07.2016

Nie pozwól mu umrzeć...

Nie będę Cię prosić żebyś wyobraziła sobie, że masz chore dziecko. Przecież nie sposób sobie wyobrazić, co czuje rodzic w takiej sytuacji. Mam ogromną nadzieję, że i moje i Twoje dzieci będą zawsze zdrowe. Że nigdy nie przyjdzie im zmierzyć się z chorobą gorszą niż przeziębienie czy zapalenie oskrzeli. Jednak pomyśl przez moment - co byś zrobiła na miejscu matki, której Cały Maleńki Świat leży w szpitalu kolejny już miesiąc i walczy z chorobą. I czeka na przeszczep...

Opublikowane w kategorii

13.07.2016

Tak dobrze mieć siostrę..

Czasem Oliwka bawi się w swoim łóżeczku, gdy z Martynką rozkładamy w ich pokoju na podłodze zabawki których brać nie może, wtedy ona bezpiecznie z perspektywy łóżeczka obserwuje nas i bawi się swoimi. Dziś było tak samo. Zostawiłam Oliwkę w łóżeczku z zabawkami, później na sekundę wyszłam.. Gdy wróciłam, zastał mnie taki widok:

12.07.2016

Spojówki, ach spojówki...

Średnio fajnie zaczęły się nam te wakacje. Trzy tygodnie temu Martynka złapała zapalenie spojówek, myślałam że z przedszkola ale okazuje się że jednak pewnie jednak od babci :) Kilka dni w sumie ją to męczyło, bo kropelki szybko zaczęły działać. Jednak od razu po spojówkach pojawił się katar i paskudny kaszel..


10.07.2016

Sos serowy, sos pomidorowy - 100% ekologiczne i naturalne

No, dobra trochę z tym tytułem przesadziłam, bo ekologiczne na pewno to nie jest - nie kupuję serów i pomidorów z półek eko ;) Niemniej jednak zrobione od podstaw w domu. A czy wiesz, że jeszcze jakiś czas temu nie potrafiłam sobie wyobrazić innego sosu niż ten z proszku, z paczki? Tylko on miał dla mnie smak. I w sumie zmieniło się to dopiero, gdy Martynka zaczęła jeść "nasze jedzenie".


A że Martynka bardzo lubi makarony, w miarę często je robimy. Najróżniejsze. Martynka najbardziej lubi z sosem szpinakowym. Ja najbardziej lubię z kurczakiem w sosie śmietanowo-pomidorowym. I w sumie w podobnym tonie jest poniższy makaron z klopsikami w sobie śmietanowo-pomidorowym, robi się go również stosunkowo szybko - wystarczy stworzyć kuleczki z mielonego mięsa z przyprawami jakie zwykle do mielonego dodajemy i usmażyć z każdej strony, a następnie dolać wody i dusić jakiś czas, by kolejno dodać śmietankę (18% do zup i sosów dodaję, ale można też słodką jak kto lubi) i przecier pomidorowy.


Za to na pierwszej focie - sos serowy. Najszybszy na świecie! Tarty ser na miseczce zalewamy kremówką, tak aby był w miarę równo kremówką przykryty, sól pieprz i do garnuszka. Jak się roztopi i połączy, to na makaron i zajadać. Szybko i bez chemii!
Polecamy, zamiast gotowców :)

05.07.2016

Plac zabaw w Lasku Marcelińskim

Kiedy jakiś czas temu wybraliśmy się na spacer do poznańskiego Lasku Marcelińskiego i zobaczyliśmy, że zniknął plac zabaw, dopadła nas rozpacz. Tak, rozpacz! Bo poza sznurkową piramidą nic nie zostało, a to był nasz ulubiony plac zabaw z nam najbliższych.. W niemalże środku lasku, więc przybycie na niego połączone było ze spacerem, a tu nagle tuż przed latem zostaliśmy bez placu... I w sumie jakoś przestałyśmy tam bywać. Do czasu, aż pewnego dnia Pani Sąsiadka powiedziała, że zrobili nowy plac. Pognałyśmy jak na skrzydłach!