12.07.2016

Spojówki, ach spojówki...

Średnio fajnie zaczęły się nam te wakacje. Trzy tygodnie temu Martynka złapała zapalenie spojówek, myślałam że z przedszkola ale okazuje się że jednak pewnie jednak od babci :) Kilka dni w sumie ją to męczyło, bo kropelki szybko zaczęły działać. Jednak od razu po spojówkach pojawił się katar i paskudny kaszel..


I tak trwał on i trwał do czasu aż 1 lipca poleciałyśmy na wcześniej umówioną wizytę do alergologa i wyszło, że Martynka alergik. Na trawę m.in uczulona. I że ten katar i kaszel to pewnie alergiczne.. Dostałyśmy syrop i przeszło po nim. Za to Oliwka złapała katar. Męczy ją nadal, a w między czasie aby nie było zbyt nudno, zapalenie spojówek po Martynce przejęła. Na szczęście też tylko kilka dni zakrapiania oczek wystarczyło, żeby jej przeszło. Za to teraz ja siedzę i nie mogę wytrzymać, tak mnie oko swędzi.. I coś jakby też zaczyna ropieć.. Do tego gardło boli mnie okropnie od czyszczenia oliwkowego noska z kataru. Masakra jakaś...
Dodatkowo Oliwia jest płacząco-marudząca, spać nie może, bolą ją chyba dziąsła, choć zębów przebitych póki co brak. Ratujemy się syropem przeciwbólowym i masowaniem dziąsełek, zasypiamy na rękach i duuużo nosimy w chuście. Inaczej się nie da.
I tak nam mija lipiec. Jak skończą się te choroby to mam nadzieję zaczniemy wreszcie trochę bardziej się ruszać z domu niż po najbliższej okolicy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz