13.07.2016

Tak dobrze mieć siostrę..

Czasem Oliwka bawi się w swoim łóżeczku, gdy z Martynką rozkładamy w ich pokoju na podłodze zabawki których brać nie może, wtedy ona bezpiecznie z perspektywy łóżeczka obserwuje nas i bawi się swoimi. Dziś było tak samo. Zostawiłam Oliwkę w łóżeczku z zabawkami, później na sekundę wyszłam.. Gdy wróciłam, zastał mnie taki widok:

Przysięgam, nie było mnie tylko chwilę.
I gdy tak na nie patrzyłam jak się bawią razem w tym namiocie skonstruowanym przez Martynkę, gdy później Oliwka śmiała się do rozpuku bo była łaskotana przez Martynkę po brzuszku, uświadomiłam sobie jeszcze bardziej, jak cudowną sprawą jest rodzeństwo. Jak dobrze, że one są dwie.


I nie powiem, bo setkę myśli co najmniej w głowie się miało gdy po czterech latach test ciążowy pokazał dwie kreski. Niby się tego chciało, ale jak przyszło co do czego to się później człowiek zastanawia... A co, jak się nie pokocha tak samo mocno? Co, jak zazdrość starszaka będzie tak duża, że nie będzie się potrafiło jej opanować? No i w sumie to po co wszystko zmieniać, stawiać świat tak poukładany na głowie, było przecież idealnie, może lepiej żeby tak zostało..? Teraz to wszystko wydaje się niedorzeczne, zabawne i w ogóle, ale jeszcze rok temu zaprzątało mi głowę ogromnie.
Drugiej ciąży nie przeżywa się już tak bardzo jak pierwszej, nie roztkliwia się tak bardzo nad brzuszkiem, bo też nie ma na to tyle czasu - trzeba przecież zająć się starszakiem. No kocha się tego maluszka od pierwszego grama, jakżeby inaczej, ale prawdziwy wybuch uczuć do niego następuje z chwilą wzięcia go w ramiona. Zupełnie jak za pierwszym razem. Patrzysz w te maleńkie oczka, przytulasz to ciałko maciupkie i już sobie nie wyobrażasz, że mogłoby go nie być.


A starszak? Musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Jednym dzieciom zajmuje to więcej czasu, innym mniej. Jedne przeżywają pojawienie się nowego członka rodziny bardziej emocjonalnie, inne podejdą do tego z większą dozą neutralności. Później będzie już dobrze. Nie zawsze idealnie, choć to zależy co rozumieć przez pojęcie idealności. Oliwia kocha Martynkę bezgranicznie, Martynka Oliwkę też. Bawią się razem. Duża małą łaskocze do utraty tchu. Mała chce dużą przytulać ale to tylko przykrywka do wyrywania włosów, na co duża zawsze się nabierze. Oliwia cieszy się tak szczerze na widok Martynki, że serce mięknie od tego jej uśmiechu. Zasypiają razem w pokoju, tzn Oliwia zasypia wcześniej ale Martynce dużo raźniej jest, gdy ona idzie spać a obok jej łóżka śpi młodsza siostra. Gdy rano się obudzą równo, gadają do siebie. Martynka twierdzi, że rozumie wszystko to o czym ona do niej mówi. Uwielbia też jej pomagać, pokazywać jak otwierać okienka w zabawce aby wyskoczył zwierzak, jak wrzucać klocki do sortera. A ja się cieszę, tak bardzo się cieszę że one są.. Bo nie wyobrażam sobie, żeby ich dwóch nie było. Odebralibyśmy Martynce szansę na coś ogromnie cennego, gdybyśmy nie zdecydowali się na drugie dziecko.



0 komentarze:

Prześlij komentarz