01.08.2016

Dzień z życia mamy pracującej w domu

Godzina 7 pobudka. W sumie to była jakąś godzinę wcześniej, ale cudny Oliś pozwala dospać, podczas gdy ona turla się obok po łóżku z zabawkami. Jeżeli w ogóle dosypianiem można to nazwać O 7 już nie ma zmiłuj, trzeba wstać, bo Oliwce znudziła się zabawa w łóżku. Oliwkowe ubieranko jak zawsze połączone z łapaniem uciekającego golaska bobaska. Wędrówka do leżaczka, ogarnięcie poranne domu, w między czasie Martynka wstaje. Chce baje.. Zbliża się godzina 8...


Oli zaczyna marudzić że czas na drzemkę. Dzielimy się zadaniami - ja kończę ogarniać dom, Martynka szykuje sobie rzeczy i się ubiera. Ja ogarniam jej śniadanie, drugą ręką szykując butlę z mlekiem, a ona w tym czasie zabawia siostrę. W końcu Martynka siada przy stole do śniadania z bajką w tle. A my z Oliwką oddalamy się do dziewczynkowego pokoju celem zaśnięcia. Niestety tylko Oliwki...

Zasnęła. No to szybko ubrać się, umyć, zjeść śniadanie, w między czasie przeczytać na telefonie internetowe wydarzenia. Z reguły tylko na tyle starcza czasu, gdyż ta pierwsza drzemka trwa dość krótko. Co się dzieje później, to zależy od dnia. Zawsze jest to jednak czas wypełniony w stu procentach dziewczynami. Nieraz uda się na moment zajrzeć na instagram, wrzucić fotę z tego co się akurat dzieje. W zależności od tego, czy spędzamy czas w okolicy domu czy też gdzieś dalej, kładziemy spać Oli na kolejną drzemkę w jej łóżku - wtedy ja mam czas na chwilę usiąść przy komputerze i co nieco porobić, z boku obserwując zabawowe pole bitwy w jakie zamienia się kuchnia i salon. Na chwilę, bo obiad trzeba ogarnąć, pobawić się wspólnie z Martynką, a jak Oliwka łaskawa jest to śpi i trzy godziny, ale niestety nie zdarza się to codziennie - ma jakiś ustalony wewnętrznie schemat prawdopodobnie, bo regularnie co kilka dni druga drzemka jest długa, a tak to maks godzinka i wyrzuca smoczka z łóżka co oznacza, że się wyspała i oczekuje na wyjęcie jej.
Jeżeli jesteśmy daleko od domu, to Oli śpi w wózku a wtedy standardowo nie ma czasu na cokolwiek.

Reszta dnia także w stu procentach wypełniona dziewczynami. O godzinie 17 z niecierpliwością przebieram już nóżkami w oczekiwaniu na wieczór. Wolny wieczór. Między 18-19 Oli spać na noc, w między czasie Martynka zajada kolację, standardowo oglądając coś w telewizji. W okolicach 19:30 także szykuje się do spania, ale jej to dłużej schodzi - Oli raz i dwa i wyskakuje z wanienki, Martynka z reguły siedzi pod prysznicem kilkadziesiąt minut. W każdym razie jakąś godzinkę później, czyli wpół do dziewiątej, mam już wolny wieczór!

A co wtedy? Przeważnie nie wiem od czego zacząć. W wielkie upały najczęściej najpierw wygrywa prysznic, w chłodniejsze dni zostawiam go na sam koniec. Szybkie ogarnianie domu, czasem szykowanie obiadu na kolejny dzień jeżeli planowane menu tego wymaga, no a później pisanie, pisanie, nagrywanie, renderowanie filmów i jeszcze raz pisanie. Z reguły w okolicach 23 głowa ląduje na poduszce. Chciałoby się jeszcze coś poczytać, ale oczy jakoś tak same się zamykają...

No, nie licząc tych dni, kiedy zamiast pisać i pisać, nagrywać i pisać, siedzę na fejsie, czytam blogi lub też wciągnę się w kalambury na Kurniku...

0 komentarze:

Prześlij komentarz