20.08.2016

Park Rozrywki Rodzinka - dlaczego już go nie lubimy?

Już o Rodzince pisałam, jakieś dwa i pół roku temu mniej więcej, wtedy byłyśmy zachwycone tym miejscem (przeczytacie i fotorelację zobaczycie tu - klik). Od tamtego czasu byłyśmy tam wiele razy, obserwowałyśmy mniej więcej na bieżąco zmiany tam zachodzące - nie zawsze fajne. Bo zlikwidowali dmuchany zamek który stał wewnątrz, przenieśli i zmniejszyli znacząco strefę maluszka a zwłaszcza ten piękny biały domek. Ale też na przykład dodali zjeżdżalnię na piętrze taką rurową, zakręcaną. A na zewnątrz stanął ogromny, dmuchany zamek ze zjeżdżalnią.


Na minus przemawia także fakt, że nie można wchodzić za dzieckiem na konstrukcje. Kiedyś, na samym początku można było, zresztą widać to po zdjęciach sprzed 2,5 roku - robiłam je chodząc za Martynką. Teraz jest znak że to tylko dla dzieci, a tracą na tym te trochę młodsze dzieci, które na strefę malucha są za duże, a na małpi gaj jeszcze odrobinę za małe bo nie dają rady ze wspinaniem - i zonk... Bo mama nie może wejść i pupci podsadzić żeby się wspięła. To pierwsza sala zabaw z jaką się spotkałam, w której obowiązuje taka reguła. W każdym innym miejscu jakim bywamy, można maluszkowi pomóc w tej wspinaczce.


Dziś przyjechałyśmy do Rodzinki na otwarcie. Jako że miałyśmy groupony całodniowe, chciałyśmy maksymalnie wykorzystać czas i pod drzwiami stałyśmy już o 9:50. Dziewczyny uradowane pobiegły się bawić w niemalże pustej sali, a my usiadłyśmy.. Rozkoszować się względną ciszą i... odkurzaczem.
Tak, dobrze czytacie. Przez bite 40 minut od otwarcia animatorzy sprzątali. Nie że cały czas odkurzaczem, ale nim także. Ba, zostawili go samego w sposób jaki widzicie na poniższym zdjęciu! Tuż przy wejściu na górę leżała rura! Mało tego, później rozwinęli kabel i on tam też leżał przy zjeździe z góry. A co, jakby dziecko biegło, potknęło się o niego, wywróciło, zęby wybiło???
Na dodatek jedna z pań z wielkim zapałem szorowała czymś w stylu Pronto ten pomarańczowy zjazd który też na poniższym zdjęciu tam z tyłu widać. Ona psikała, by zaraz przejechały po tym nasze dziewczyny. I tak w kółko!
Ja rozumiem, że posprzątać trzeba - ale dlaczego w godzinach otwarcia?
Rodzinko droga! Czy na prawdę nie można tego jakoś inaczej zorganizować? Wydłużyć godziny pracy od 9 i wtedy na spokojnie przy zamkniętym obiekcie posprzątać, bez dzieci biegających między nogami? Albo godzinę po zamknięciu zostać i wtedy doprowadzić do ładu? Dla mnie to niepoważne, żeby DZIECI MUSIAŁY UWAŻAĆ żeby czasem nie wpaść na pana zamiatającego na górze podłogę, albo nie przewrócić się o odkurzacz. Płacimy za każdą godzinę tam spędzoną niemałe pieniądze i chcemy się w tym czasie maksymalnie zrelaksować, a nasze dzieci wybawić, nie chcemy nerwowo obserwować czy czasem nie zjeżdżają wprost w kabel od odkurzacza..


Ale żeby nie było tak negatywnie, zakończmy ten wpis czymś przyjemniejszym. Rodzinka ma przecudownych animatorów! Przemiło zaskoczył nas Pan, który dzisiaj za nami wyszedł na zewnątrz i z zapałem pomagał naszym dziewczynom wejść na huśtawkę, zjeżdżać z tyrolki, nawet robić babki z piasku! I pierwszy pobiegł na ratunek najmłodszej z trójki naszych dziewczyn, którą dmuchany zamek nagrzany od słońca oparzył i wołała o pomoc. Pan był świetny! 


Ps. Oczywiście że nadal lubimy Rodzinkę. Tylko więcej już na otwarcie nie przyjdziemy...

0 komentarze:

Prześlij komentarz