19.08.2016

Z pamiętnika: lato

Myślałam, że gdy się chodzi do szkoły to wakacje uciekają w mgnieniu oka. Jednak zdecydowanie bardziej pędzi ten czas, gdy ma się dzieci. I tak, nie wiedzieć kiedy, uciekło nam kolejne lato. Piąte z Martynką. Pierwsze z Oliwką. Tak szybko, że ani się nie obejrzałam...


I tak trochę smutno, bo zaraz wrzesień, przedszkole i wstawanie wcześniejsze żeby zdążyć do śniadania odprowadzić Martynkę. Tak mi z nimi fajnie jest, że nie chcę tego zmieniać. No ale muszę..
Poza tym, tak mało lata było. Dni, w których można by się pluskać w basenach. Nawet nie rozłożyliśmy wielkiego basenu, bo pogoda ciągle w kratkę. A zaraz jesień, chłodne i deszczowe dni, później zima, radość na Święta i Nowy Rok, a potem to już znów odliczanie - byle do kwietnia, maja żeby znów było ciepło.
Za szybko leci ten czas. Za szybko uciekają dni, za szybko dorastają dziewczyny. Oliwka już chodzi na czworakach. A dopiero taki maleńki Okruszek to był...
Choć z jednej strony to cieszę się, że tak to mija. Dziewczyny zdrowe. Szczęśliwe i uśmiechnięte. Rozrabiają, a ja uwielbiam je obserwować. I tylko czasem chciałabym zatrzymać czas, by zawsze były takie małe, takie moje przytulaśne.

0 komentarze:

Prześlij komentarz