25.09.2016

Oliwia ma 10 miesięcy

Dwa miesiące do pierwszych urodzin. Nie zdziwi Was zapewne jeżeli napiszę, że nie wierzę w to :) Tak szybko ucieka ten czas.. Taka malutka ta moja dziewczyneczka, a zarazem taka już duża.



Oliwka chodzi. Boczkiem i przy meblach, nie dużo jeszcze, ale chodzi. Z reguły wtedy, jeżeli stanie przy kanapie i widzi na jej drugim końcu coś interesującego, na przykład moją torebkę albo piloty - wtedy idzie. Albo przy stoliku w pokoju dziewczyn chce dotrzeć do czegoś po drugiej stronie, wtedy też drepta. Poza tym wstaje na nóżki wszędzie gdzie się da, no i czworakuje w tempie ekspresowym.

Oliwka mówi "am" na jedzenie/picie, a także "mama". Mówi dużo więcej, ale ze zrozumiałych rzeczy tylko to :) Pokazuje światło (w lampkach), poproszona podaje piłeczkę. W sumie podaje wszystko, nawet smoczkiem się dzieli. Nadal przytulak z niej ogromny. Jest przesłodka.

Oliwka pomacha papa, przybije piątkę, bije brawo, zrobi halo halo rączką lub wszystkim tym co telefon przypomina, pokaże jaka jest duża. No i indianina robi (tak wiecie, aaaaa i rączką o usteczka ;)), ale o tym chyba miesiąc temu też pisałam.

Oli uwielbia tańczyć, jak tylko usłyszy muzykę od razu podskakuje na pupie. Nawet jak telefon dzwoni.

W porównaniu do Martynki w jej wieku, kruszynka z niej. Jest około 10 cm niższa niż była 10-miesięczna Martynka. Niestety dokładnie zmierzyć się nie da. Ma też dużo mniej włosków niż Martynka w jej wieku i są one dużo jaśniejsze - taki zupełnie jaśniutki blond, co potęguje wrażenie braku bujnej fryzury :)

Oliwka jest wesołym bobasem, bardzo rzadko płacze, właściwie tylko jak się o coś mocno uderzy (lub też jak dziąsła bolą - tak sobie tłumaczymy fakt, że czasem gdy coś memła w buzi nagle wybucha płaczem). Generalnie uśmiech nie schodzi z jej cudownej buźki.
Zębów nadal sztuk zero. Od miesięcy wydaje mi się, że to już zaraz coś wyjdzie, a tu nic :)

Oli niekoniecznie lubi podróże autem. Gdy jedziemy w czasie jej drzemki, wybucha płaczem ale zaraz zasypia. Gdy jedziemy nie w porze spania, wybucha płaczem i płacze dopóki się jej nie wyjmie z fotelika. Dobrze, że mamy siedmioosobowe auto bo jeszcze jako tako ją trochę zajmuję z tylnej kanapy, coś pokazuję, podaję. Gorzej, gdy sama z dziewczynami jadę...
Oli zdecydowanie bardziej preferuje spacery w wózku. I wycieczki rowerowe - uwielbia podziwiać świat z przyczepki. I spać w niej też uwielbia.

Z jedzeniem różnie, czasem zje obiadek a czasem nie, czasem ma ochotę na kaszkę a czasem nie. Chrupek i mleka nigdy nie odmówi. Owoców w słoiczku czy też wyciskanych z tubki też nigdy nie odmówi, te "prawdziwe" czasem je, czasem nie. Zależy jaki ma kaprys ;)

Bardzo entuzjastycznie reaguje na wszystkie zwierzęta. Przed ptaszarnią u sąsiadów mogłaby spędzić cały dzień :) Cieszy się na widok naszego psa, ale że on ciągle liże, to tylko na chwilę jest fajnie bo nie lubi lizania po buzi.. Za to psa kuzynek który pozwala się maltretować, przytula i głaszcze na okrągło. Na spacerach wszędzie dojrzy kota, czy pod krzaczkiem czy za samochodem, nie ukryje się przed nią żaden. Jest taka ciekawa świata już, rozgląda się za samolotami latającymi nad głowami, obserwuje z wózka co się dzieje dookoła, wszystkiego chciałaby dotknąć, wziąć w łapki..

Generalnie ma niemowlęctwo bardziej pełne wrażeń niż Martynka miała ;) Bo na placach zabaw bywa, po zjeżdżalniach wchodzi i zjeżdża, piach w piaskownicy przesypuje i próbuje zjeść... Z tak małą Martynką nie chodziłam jeszcze na place zabaw, a Oliwka korzysta z nich aktywnie odkąd zaczęła przemieszczać się na czworakach.

Strasznie kocha Martynkę, to widać i słychać. A i Martynka uwielbia ją.

A ja mam takie szczęście, że mam je dwie, moje dziewczyny wspaniałe.


0 komentarze:

Prześlij komentarz