28.10.2016

11 miesięcy Oliwii

Uwierzycie, że za chwilę roczek? Mi się nie chce wierzyć.. To takie banalne, ale przecież na prawdę dopiero co się urodziła. Dopiero co taki Okruszek maleńki leżał w wózku i spał całe dnie. A tymczasem - Oliwka zaraz przestanie być niemowlakiem. Zaraz awansuje na małą dziewczynkę.



Ten miesiąc przyniósł ogromne zmiany. Oliwka chodzi z trzymaniem już bardzo żwawo, czy to z pchaczem, czy za rączki, czy przy meblach. Staje samodzielnie, z podłogi, bez przytrzymania się i potrafi tak stać dłuższą chwilę. Doskonale potrafi się z nami komunikować, nawet bez słów.

Mama, tatu, Ma - na siostrę, baba, am, ap - aby wziąć ją na ręce. To, czego nie wypowie, perfekcyjnie pokaże paluszkiem. Nie sposób nie zgadnąć o co jej chodzi, tak dokładnie pokaże dokąd iść, gdzie podejść, co jej podać.. A najfajniej reaguje, gdy się zgadnie o co jej chodzi. Bo nie zawsze od razu wiadomo, gdy obok siebie leży kilka rzeczy, wtedy pokazujemy i pytamy - to? A ona albo pokazuje paluszkiem dalej, co oznacza że nie chodziło o to, albo głośno zaczyna się śmiać kiwając główką TAK.
Pokazuje też, jak robi piesek - ale nie szczeka, tylko dyszy jak pies z jęzorkiem na wierzchu. Macha papa, bije brawo, pokazuje jaka jest duża, klepie się po brzuszku jak jedzenie smakuje, robi nununu gdy coś broi, ale broi dalej. Daje buziaka, gdy się ją o to poprosi. Uwielbia kąpiele i na hasło "Oli idzie się kąpać?" jest głośny wybuch radości i Oliwka biegnie pod drzwi łazienki. Nie potrafi jeszcze wejść samodzielnie na kanapę, ale umie z niej tyłem zejść. Kocha tańczyć, śpiewać do mikrofonu - czy to zabawkowego, czy tego od karaoke. Ciągle się śmieje i stale chce się przytulać. Jest bardzo wesołym bobasem, a jej radość udziela się otoczeniu. No nie sposób nie uśmiechnąć się, widząc jej rozpromienioną buźkę. Taki słodziak mały..


Oliwka średnio lubi jeździć w wózku, są dni kiedy siedzi ładnie i w spokoju kontempluje otoczenie, ale z reguły szybko się nudzi i trzeba w zanadrzu mieć jakieś czasoumilacze - dawno nie widzianą zabawkę (mamy kilka tych do wózka i je zamieniam regularnie, aby się nie zdążyły znudzić), albo chrupki. Punktem obowiązkowym porannego spaceru jest wstąpienie do piekarni po cieplutkiego, pachnącego rogalika albo bułeczkę. Lubi spać w wózku, ale z racji pogody i chorób dziewczyn, ostatnio tego nie praktykujemy. Z drzemkami ogólnie różnie - przeważnie śpi dwa razy dziennie, zdarza się czasem że raz. Ale bardzo rzadko się zdarza.. Noce cudowne i oby tak pozostało.

Oli ma nareszcie zęby! Dwie dolne jedynki już całkiem duże urosły. Pewnie lada moment przebiją się też górne, bo poziom marudzenia i ślinienia/gryzienia w ostatnim czasie przybrał na sile. Niestety, ząbki niosą za sobą skutki uboczne w postaci gryzienia. Oli czasem ni stąd ni zowąd zaciska swą malutką szczękę na naszych przedramieniach, brzuchach czy co tam akurat się napatoczy. Pół biedy nam, ale o Tin się boję ;)

A Tin? Kocha siostrzyczkę ogromnie, choć oczywiście się na nią złości czasem, na przykład gdy Oli burzy jej budowle z klocków, albo gdy wtargnie w pole zabawy i wszystko stratuje.. Albo gdy próbuje książki zabrać, lub kredki porywa.. Są takie chwile, gdy Tin się na nią denerwuje, ale to krótkie chwile. Tin wie, że Oli jeszcze nie wszystko rozumie jak my. I nawet gdy się zezłości na tą zburzoną budowlę z drewnianych klocków, krzyknie wtedy nie raz i nie dwa, ale za chwilę przytula Oliwkę i mówi" wybaczam Ci siostrzyczko, zbuduję jeszcze raz i możesz sobie burzyć". Gonią się na czterech, ścigają, chowają przed sobą i się szukają.. Kręcą się w pudle po zabawkach na obrotowej podstawce do tortu (zdjęcie pierwsze), jadą na niby pociągiem zbudowanym z pudełek ikeowych (zdjęcie drugie), itp itd... Tin ma szalone pomysły, w których Oli z ogromną radością uczestniczy.




Za chwilę roczek, czas zacząć go intensywnie planować.


0 komentarze:

Prześlij komentarz