23.10.2016

Chorobowo...

Jakby to Tin powiedziała: przechorowałyśmy się.. One - dziewczyny, w sensie. Fuksem te urodzinki Tinki nam w zdrowiu minęły, serio fuksem. Ten poniedziałkowy, najbardziej wyczekiwany dzień - imprezka w sali zabaw, już mi po południu nie wyglądał dobrze. Już w tej sali, gdy zdjęcia robić poszłam, widziałam na odległość że Tin nie swoja jest.


Rano wstała z gorączką, bolącym gardłem. W ciągu dnia zaczęła słabiej mówić, a po południu info z placówki wychowania przedszkolnego, że grasuje wirus powodujący zapalenie krtani. Nie pytajcie, czy byłyśmy u lekarza i co po tej wizycie wynikło. Nienawidzę chodzić do tych wszystkich młodych lekarzy w naszej przychodni... Chciałabym tylko do naszej pani doktor, do której jesteśmy zapisani - ale jak to zrobić, nie wiem, na prawdę nie wiem... Musiałabym się chyba profilaktycznie raz na tydzień umawiać do niej. W każdym razie po niespełna tygodniu oczekiwania, do naszej pani doktor idziemy jutro. Już bez gorączki, z lepszym głosikiem, ale idziemy. Bo ta u której w środę byłyśmy dała mi receptę na antybiotyk i kazała decydować, czy podać, kiedy podać, czy w ogóle podać... No cycki opadają.

Oli się zaraziła. Albo kolejne zęby jej wychodzą i stąd ten katar i gorączka. U niej ciężko wyczuć. Zabierzemy ją jutro profilaktycznie z nami do lekarza.

Miałyśmy spędzić ten weekend na Targach Happy Baby, nic z tego nie wyszło.. Szkoda, wielka szkoda. Ale dziewczyny najważniejsze.

Siedzimy więc w domu i wymyślamy sobie zajęcia. Nie jest łatwo, dwójka do ogarnięcia. Ale o tym innym razem..


Tin wciągnęła się w patyczki. Bardzo się wciągnęła. Najbardziej upodobała sobie budowanie z nich obrazków - domki, drzewka, ludziki nawet. Strasznie fajny ten zestaw.




Nowe zabawki zawsze sprawiają kupę frajdy i radości. I na dość długo zajmują Tinkę. Oliwkę zresztą też. Paczucha ze sklepu królzabawek.pl przyszła więc niemalże idealnie - na chorobę.

Chciałybyśmy już wyjść z domu, do przedszkola, na długi spacer, ile można siedzieć w tych czterech ścianach.. Ale boję się, no. Nie chcę im zaszkodzić, nie wiem czy jak aktualnie gorączki brak to mogą wyjść na to zimno czy nie, nie wiem z jakiego powodu u Oli gorączka, nie wiem czemu Tin tak ciągle kaszle, czy znowu jej na oskrzela nie schodzi... Tak jakoś szaro, smutno, jesiennie i mało fajnie się ostatnio zrobiło.
Dobrze, że jest się czym bawić.




W drewnianych zabawkach fajne jest to, że dostosowane są do praktycznie każdego wieku. O ile nie są to małe elementy, to nawet przy Oliwce bawić się nimi możemy. Tak jest w przypadku tych klocków z Dośką (klik) i z labiryntem (klik). Zestaw do nauki matematyki trzymamy poza jej zasięgiem, bo obawiamy się o patyczki. A o wszystkich tych zabawkach na naszej drugiej stronie poczytać możecie (klik).









_____



0 komentarze:

Prześlij komentarz