13.10.2016

Nie dałam jej czekolady

Późne popołudnie - po przedszkolu, domowym obiedzie. Martynka wyjmuje z zamrażarki czekoladowego rożka, rozsiada się wygodnie na kanapie i je. Tuż obok niej, przy jej nóżkach właściwie, boczkiem wzdłuż drepcze Oli oblizując się apetycznie. "Tylko nie dawaj jej spróbować" mówię i oddalam się celem poobiedniego ogarnięcia stołu.



Dłuższą chwilę później Oliwka ma wysypkę na policzkach. Dość rozległą, czerwoną wysypkę. Najpierw na jednym, później na drugim. Z przerażeniem patrzę na to, co jej wychodzi i szybko analizuję co dzisiaj jadła. Nic nowego przecież...
Za chwilę olśnienie.
- Martynko, nie dałaś czasem Oliwii spróbować rożka?
- No coś ty mamo, nie dałam.
Chwila ciszy...
- Tylko wiesz, spadł mi kawałek czekolady na podłogę...
- I nie podniosłaś go?
- Nie, bo Oliwia tak szybko go zjadła.
I wszystko jasne...



0 komentarze:

Prześlij komentarz