18.11.2016

Moja roczna córka zasypia na rękach...

Jeszcze przed chwilą tak bym napisała. Tak chciałam napisać - w roboczych ten wpis od kilku tygodni czekał. Oli zasypia na rękach... Nie w łóżeczku. Czasem na spacerach w wózku. A tak, na rękach. Dlaczego?


Ściślej rzecz biorąc, tak zasypiała na drzemkę. Wieczorny rytuał kładzenia się spać na noc, jako że nie ja ją zasypiałam, szybko przeniósł się do łóżeczka. Miała bodajże 4 czy 5 miesięcy gdy odkładana do łóżeczka, bez płaczu zasypiała.. Ale drzemka = zasypianie na rękach. U mnie. Wtulony, słodki dzióbek zasypiał lekko kołysany. Uwielbiałam to. Tak bardzo, że nie chciałam tego kończyć. Owszem, mogłam ją kłaść do łóżka, siedzieć obok, głaskać po pleckach... Wyjmować gdy płacze, odkładać... I znów wyjmować. Ale zwyczajnie nie chciałam tego. Patrząc na Tin - taką dużą pannę już, uświadamiając sobie że tylko przez chwilę mam Oli tak malutką, chcącą się ciągle przytulać, chciałam z tego korzystać na maksa. I zasypiała mi na rękach...
Gdyby to ode mnie zależało, nadal bym ją przytulała i kołysała, nim zaśnie. Nie wiem, jak długo. Może miesiąc, może pół roku? Może dopóki będzie mieć drzemki? Niestety, choć teraz myślę że dobrze się stało, że to ona zdecydowała że koniec z takim zasypianiem. Zaczęła się wyrywać. Uciekać. Musiałam więc ją kłaść do łóżeczka, nie będę przecież siłą trzymać.. I tak jakoś poszło. Dzień, drugi, trzeci... Oli porzuciła spanie z dzióbkiem wtulonym we mnie. Turla się w łóżku, przytula pluszaki i zasypia.. Smutno mi było początkowo. No co poradzę..? Ale myślę, że dobrze się stało. Sama zdecydowała, że już nie chce. Przyszło to jakoś tak naturalnie. Bez łez. Teraz mnie to cieszy. I gdybym miała kiedyś jeszcze maluszka mieć, to też bym nie oduczała na siłę zasypiania na rękach "bo już takie duże, bo się przyzwyczai, bo nie wypada..." Póki potrzebuje się przytulić przed zaśnięciem, to się przytulać będzie. A jak przyjdzie czas - zacznie zasypiać samodzielnie..


0 komentarze:

Prześlij komentarz