08.11.2016

Okruszek malutki...

Okruszek malutki. Bezbronne takie, twoje dziecko. Paluszki jak pół zapałki. Oczka jak dwa kamyczki. Jeszcze przed chwilą jego serce w tobie biło.. A teraz leży tuż obok, maleńkie zawiniątko i płacze. Boi się. Nie zna tu nic, prócz twego głosu i odgłosu bicia twego serca. Chce być blisko ciebie, bo tylko tak czuje się bezpiecznie. Płacze, gdy go odkładasz i tylko twoje ramiona przynoszą mu ukojenie.


Różnie jest. Kochasz tego maluszka, więc przytulasz zawsze wtedy kiedy tego potrzebuje. Często zmęczona, niewyspana. Głodna, z pełnym pęcherzem i zimną kawą w kuchni której nawet nie masz jak wypić. Na dodatek te hormony.. Uśmiechasz się, a zaraz chce ci się płakać. W jednej minucie z czułością podnosisz tego maleńkiego płaczącego człowieczka, by w następnej płakać z bezsilności razem z nim i prosić go, by już przestał.. Ale przytulasz. Do głowy ci nie przyszło, aby cokolwiek, kiedykolwiek innego, za to że płacze...

Okruszek bezbronny, rośnie w oczach tak jak twoje zmęczenie po kolejnej nieprzespanej nocy. Maleństwo ufne takie, dla którego istniejecie tylko wy. Uśmiecha się już do was, reaguje na głosy. Kocha was, no... A że płacze? To nie jego wina. Nie wymusza przecież, bo nie potrafi tego robić. Pragnie tylko by zaspokajano jego potrzeby - by przytulano go jak najczęściej, bo nadal tak czuje się najbezpieczniej. Więc płacze... Wzywa do siebie mamę, tatę... Chce się poczuć bezpiecznie w czyichś kochanych ramionach. A co dostaje w zamian..?

Bicie... Rzucanie nim, potrząsanie... Maleńkie, delikatne, kruche ciałko nie wytrzymuje takiego traktowania. Siniak za siniakiem, złamanie za złamaniem... Boi się. Boi się tak bardzo, że aż brak mu tchu żeby dalej płakać. Jest przerażony...

Kim trzeba być, aby podnieść rękę na swoje dziecko? Aby skrzywdzić tak bardzo zależne od siebie maleństwo? Rodzic ma dbać. Kochać. Opiekować się. Zapewnić bezpieczeństwo. Kim trzeba być, żeby zamiast przytulić - uderzyć..?

Czytając o kolejnych pobiciach niemowląt, znęcaniach się nad małymi dziećmi, coraz bardziej traci się wiarę w ludzi.. Ktoś, kto powinien obronić przed całym światem - sam staje się katem.
Tak, większość ludzi taka nie jest. Większość kocha swoje małe skarby i krzywdy zrobić im nie da. Ale jak odróżnić, rozpoznać ten ułamek procenta złych rodziców i ustrzec ich dzieci przed krzywdą? Czy tak się w ogóle da?
Kary powinny być dla nich zdecydowanie bardziej dotkliwe. Sprawiedliwych kar nigdy nie będzie - chyba że zrobi im się dokładnie to samo, co oni tym biednym dzieciom, tylko po stokroć mocniej...


0 komentarze:

Prześlij komentarz