16.11.2016

Świeżaki cudaki II - Biedronka nie podołała...

Cała Polska huczy - w Biedronce brak świeżaków! Akurat teraz, przed końcem promocji, kiedy to nawet naklejki podwójnie rozdają aby, jak Biedronka na stronie gangu poinformowała, brakujące punkty łatwiej zebrać i szybciej odebrać świeżaka. Tylko problem w tym, że świeżaków nigdzie nie ma. Dosłownie - nigdzie...


Kiedy robiłam powyższe zdjęcie 26 października, nie mieliśmy jeszcze nawet połowy na czwartego członka naszego prywatnego gangu. Miało być jabłko. Jakoś początkiem listopada udało się zebrać brakujące naklejki i zaczęło się - poszukiwanie jabłka... W Poznaniu Biedronek ogrom, oczywiście nie byłam w stanie odwiedzić wszystkich, ale w wielu byliśmy. Nigdzie nie było jabłka. Pomyślałam wtedy - czekać? Przecież jeszcze tak daleko do końca akcji, bo do 4 grudnia aż świeżaki odbierać można, to może poczekamy aż jabłuszka przywiozą gdzieś..? Ale wtedy wpadła mi w ręce śliwka - która też nie w każdej Biedronce już była, w sumie to w żadnej wcześniej odwiedzonej jej nie widziałam, więc jak mi już wpadła w ręce pomyślałam: bierzemy. Sabinka wraca z nami do domu, nie ryzykujemy. I dobrze zrobiłam, bo jabłka nigdzie nie dojechały, ba - żadne świeżaki nie dojechały.
No tak, bo po śliwce Sabince miałyśmy zbieranie naklejek zakończyć, ale tak jakoś wyszło że jeszcze jedne, drugie zakupy się w Biedronce zrobiło, jakoś tak 15 naklejek znów się nagle nazbierało, a potem taki bonus - prawie 50 naklejek przywieźliśmy po odwiedzinach u rodziny. No dobra, to szukamy jabłka. Albo brokuła. Albo czegokolwiek, byle tylko wymienić jeszcze ten komplet naklejek na pluszaka. Jedna Biedronka. Druga, trzecia.. Czwarta, piąta, dziesiąta - i nic. Pusto. PUSTO. W świeżakowych stojakach jedyne co można było spotkać to jakieś papierki powrzucane, ale po świeżakach śladu nie ma... Co robić, co robić? Tin, jak to pięciolatka z kompletem naklejek - niecierpliwie oczekuje nowego przyjaciela. Lecz z każdą wizytą w kolejnej Biedronce robi się coraz mniej fajnie. Bo świeżaków nie ma, bo dostawa będzie jutro - ale jak jutro nastaje i jedziemy sprawdzić, to nadal nie ma. Dostawa będzie w czwartek, powiadają - przyjeżdżamy i znów wychodzimy rozczarowane... W jednej Biedronce pani niezbyt miło poinformowała nas, że dostawa dopiero co była kilka dni temu, ale "niech pani naiwna nie będzie że gdzieś tego pluszaka dostanie, musiałaby pani stać pod sklepem cały dzień i czekać bo one się rozchodzą w godzinę po dostawie". W tamtej chwili miałam ochotę wrócić do domu, wykręcić numer do "góry" Biedronki i im nawrzucać... Po co taka akcja, skoro nie podołali???

Regulamin. Podobno mówi, że akcja trwa do wyczerpania zapasów - tak pisali w internetach, ale ja tam jedynie widzę, że " Organizator zastrzega, a Uczestnik przyjmuje do wiadomości i akceptuje, że liczba Świeżaków (w tym ich rodzajów) w ramach Akcji jest ograniczona, a dostępność Świeżaków, w tym ich poszczególnych rodzajów, może różnić się w poszczególnych Sklepach, a w konsekwencji niektóre lub wszystkie Świeżaki mogą być niedostępne w danym Sklepie. Powyższe w żaden sposób nie ogranicza jednak możliwości wykorzystania Naklejek w innym Sklepie pod warunkiem dostępności danego rodzaju Świeżaków w danym Sklepie. Kasjer może poinformować Uczestnika o przybliżonej dacie dostawy Świeżaków do Sklepu."
Czyli jeżeli mam komplet naklejek, to świeżaka dostanę. No przecież powinni zapewnić taką ich ilość, aby każdy miał szansę wymienić - no nie? To logiczne. Nie mogą oszukać dzieci... Tyle czasu zbierały, naklejały, liczyły ile jeszcze do końca, to by było perfidne i chamskie gdyby potem nie mogły wymienić tych kart na pluszaka...

A jednak. Zero świeżaków. W całym mieście ani jednego. Zero... Rozczarowanie Tinkowe sięga zenitu, moje wkurzenie z kolejnego dnia objeżdżania po Biedronkach sięga jeszcze wyżej... Mnie walą te pluszaki. Na prawdę mam je gdzieś, ale moja Tin z takim przejęciem te naklejki zbierała, wklejała po jednej równiutko w tą kartę, liczyła ile jeszcze musi mieć żeby dostać pluszaka... Że moje wkurwienie jeszcze bardziej się pogłębiało. Biedronka nie podołała...

Napisałam maila. Jako że po ostatnim mym wpisie biedronkowym tak szybko zareagowali i się do mnie odezwali, postanowiłam wykorzystać tamtą wiadomość i w odpowiedzi na nią, aby mieć pewność że odczytają, napisać. Bez reakcji... Napisałam drugą. Bez reakcji... Do dziś. Biedronka odpisała i poinformowała, że jako że akcja cieszy się olbrzymim zainteresowaniem, może zdarzyć się tak że w niektórych sklepach pula maskotek się wyczerpała (tu pomyślałam sobie: serio? Ich nie ma NIGDZIE). Ostatecznie napisali, że chcą zapewnić wszystkim zainteresowanym możliwość wymiany naklejek na świeżaki i proszą aby zgłaszać się do pracowników sklepów celem uzgodnienia szczegółów odbioru wybranej maskotki - gdy tylko będzie ona dostępna. Cóż to oznacza? Zastanawiałam się przez chwilę, po czym na instagramie ktoś napisał, że w Biedronce są zapisy na świeżaki. Jeden wpis, drugi, trzeci. Postanowiłam to sprawdzić. Pojechałam do naszej Biedronki...

I tak, to prawda. Są zapisy na świeżaki! Co prawda u nas ruszą jutro, więc jutro znów czeka nas wyprawa do Biedronki, ale jest nadzieja że jabłko Antek do nas trafi! Początkowo wywołało to mój śmiech - no jak to, zapisy na pluszaki? Ale po namyśle stwierdziłam, że to bardzo dobry pomysł. Odpada jeżdżenie od sklepu do sklepu i pytanie kiedy będzie dostawa. Odpada wkurzanie się, że pracownik powiedział że jutro będzie, a znów nie było. Nie trzeba będzie tracić na to czasu i nerwów. Biedronka podołała! I to prawdopodobnie w najlepszy z możliwych sposobów - każdy, kto chce tego świeżaka, pójdzie się zapisać i go dostanie.

PS. Mam nadzieję, że każdy go dostanie. To się okaże za jakiś czas. Pani, z którą dziś rozmawiałam powiedziała, że dostawa może być na koniec grudnia/początek stycznia. Żebyśmy jutro przyszły z kartą biedronkową i kartą z naklejkami i oni sobie zapiszą którego chcemy. No, zobaczymy... Bo już nawet nieważne kiedy, najważniejsze żeby te świeżaki były - dzieci tyle się tych naklejek nazbierały, że chamstwem by było je teraz wystawić, oszukać... Na szczęście Biedronka okazała się być fair. I może nawet nie wyrzucę tej lojalnościowej karty, jak jeszcze wczoraj się odgrażałam.

PS2. Tak, to jest ważna sprawa. Dla dziecka, kilkulatka, który zbierał te naklejki niejednokrotnie tygodniami, naklejał równiutko, liczył ile jeszcze do pluszaka... To jest bardzo ważna sprawa.

PS3. O tym, czy świeżak ostatecznie do nas trafi, na pewno poinformujemy na instagramie. Obserwujcie nas tam! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz