02.12.2016

5 rzeczy do zrobienia w grudniu

1 dzień grudnia to taka graniczna data jeśli chodzi o świąteczne oczekiwanie, przygotowania. I mimo że już od dość dawna z każdej strony atakują nas świąteczne reklamy, sklepowe półki pełne tematycznych rzeczy, nawet mamy już sporo prezentów kupionych i schowanych (macie? My tak, już praktycznie wszystko), pierniki od tygodnia lub dwóch leżą w pudełkach i kruszeją, to dopiero ten 1 grudnia taką granicę wyznacza.


To dobry czas, aby wrzucić na luz. Nie pozwolić, aby wdarła się do naszego domu nerwowa atmosfera. Odpuścić szorowanie zakamarków lamp, sufitów, gruntowne porządki w garderobie - można to zrobić w każdy inny dzień 11 miesięcy w doku, niekoniecznie trzeba w grudniu.. Zamiast biegać z mopem, usiąść i poczytać wspólnie książkę. Polecamy Basia i zwierzaki. Idealna, aby wyluzować..
Tak więc pierwszą rzeczą do zrobienia w grudniu jest spędzenie tego czasu bez nerwów.

Drugą - napisanie listu do Mikołaja, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście to jest na to ostatni dzwonek! Nasz list napisany dawno temu, wysłany też już dawno temu (w rzeczywistości schowany na pamiątkę), a nawet odpowiedź na niego do nas przyszła. Mikołaj odpisał, przysłał nawet film. Wiecie, że takie cudowności za tak niewiele można sprawić naszym maluchom? A radość ogromna, pamiątka cudowna. Tin codziennie ogląda film od Mikołaja. Więcej o tym na naszej drugiej stronie - klik.


Rzecz trzecia, bez której nie wyobrażam sobie grudnia - świąteczne, zimowe książki. Choć pogoda za naszym oknem w ogóle nie zwiastuje zbliżających się Świąt (zazdrościmy tym, którzy mają śnieg!), to chociaż w domowym zaciszu, pod kocykiem sobie o prawdziwie śnieżnej zimie czytamy. Trochę tematycznych lektur mamy, o części już pisałam na naszej stronie - klik, co nieco dziewczyny dostaną na Mikołajki więc po nich spodziewajcie się recenzji nowych świątecznych książek.
Więc punkt trzeci to czytanie zimowych książek, codziennie.

Czwarta rzecz do zrobienia w grudniu - upieczenie pierników. Pierwsza partia już za nami, ale mamy w planach jeszcze trochę zrobić. Jako że średnio mi zawsze wychodziły te pierniki długoterminowe, postanowiłam w tym roku upiec też jakieś z serii "last minute", co to kruszeć nie muszą. Zobaczymy, czy wyjdą. I czy te długoterminowe wyjdą, w tym roku z innego przepisu robiłyśmy więc pokładam w nich nadzieje spore. Ach, no i chatkę z piernika zrobimy. W sumie to chciałam ten punkt anulować, bo Oli jest tak wymagającym uwagi bobasem że nie sposób cokolwiek przy niej zrobić, ale kupiłam gotowiec z szablonem, akcesoriami do zdobienia, no to będziemy piec.

Piąty punkt na liście do zrobienia w grudniu - sesja świąteczna. Rok temu na kocyku, przy choince, w otoczeniu świątecznych pluszaków robiłam dziewczynom zdjęcia aby podarować babciom, dziadkom i prababciom. W tym roku mamy taki sam plan. Tylko wcześniej się za to zabiorę - już w ten weekend, co by potem nie było znów nerwów bo nigdzie na ostatnią chwilę wywołać zdjęć nie było można.. Nie będzie jeszcze choinki, bo tą dopiero w Mikołajki ubieramy, więc będą same ozdoby świąteczne, ale myślę że coś fajnego się wykombinuje. Oby Oli współpracowała, bo z nią to różnie.


To takie podstawy, aby powoli zacząć się wczuwać w Magię Świąt a przy tym nie zwariować :)


0 komentarze:

Prześlij komentarz