14.12.2016

Oliwka ma rok!

Właściwie to za chwil kilka już 13 miesięcy mieć będzie, ale tak się jakoś zebrać nie mogłam za napisanie tego wpisu... Tin nam choruje, niby nie aż tak poważnie jak to bywało dotychczas (czyli zapalenie oskrzeli za zapaleniem oskrzeli...), no ale choruje. Przez to mam mniej czasu w ciągu dnia, bo muszę go dzielić na je dwie. Ale też i mam pomoc - bo Tin potrafi się super zająć siostrzyczką.


Oliwka ma dziś dokładnie rok i 19 dni. Chodzi samodzielnie, aczkolwiek jeszcze niepewnie się w tym czuje. Robi po kilka kroczków. Żeby chodzić dłużej, musi trzymać w rączkach czyjś palec. Nie jest ważne czyj to palec, nie trzeba jej w żaden sposób podtrzymywać w tym chodzeniu, super już utrzymuje równowagę. Dlatego często Tin daje jej swój paluszek i sobie po domu dreptają. A swoją drogą - po nauce chodzenia Tin obiecałam sobie, że nigdy więcej w przyszłości dziecku ręki nie dam do chodzenia. I co? No, nie wyszło jak widać...


Oliwka ząbki nadal ma dwa. Wydawało mi się, że są już cztery, bo górne jedyneczki jakiś czas temu pod dziąsłami widoczne były, ale wczoraj udało się zajrzeć porządnie do buźki i niestety nadal nie przebite. No cóż zrobić :) Z ząbkowaniem to się jej nie spieszy.
Za to spieszy jej się z gadaniem. Wszystko rozumie co się do niej mówi i gestem główki (wiecie, góra-dół to tak, boki to nie :)) albo potwierdza, albo zaprzecza. Często dorzuca do tego tat - czyli tak, albo nie. Mówi także mama, tata, baba, Ma na Martynkę, Ała na kuzynkę Anię, a jak Ani nie ma to ała mówi na coś, co sprawia ból (jak gorący grzejnik, piekarnik), pupa przy zmianie pieluszki, pupu na biszkopty, am gdy głodna, apa gdy chce na ręce, ato na samochody i wszystko co ma koła, łała na lalkę. Pokazuje gdzie ma nosek, gdzie są oczka i pępek. Gdy weźmie szczotkę czesze nią włosy, zdejmuje skarpetki i próbuje założyć je na nóżki, itp. Potrafi się już wskrabać na kanapę i - o zgrozo, odkryła że może z niej schodzić także przodem, zsuwając się jakby na zjeżdżalni.


Jest pierwsza do jedzenia. Nieważne czy dopiero coś jadła, czy wypiła całą butlę mleka, jak widzi jedzenie pierwsza biegnie i woła żeby jej dać. A je wszystko. Obiadków ze słoiczków raczej już nie dostaje, ale jak raz kiedyś zdarzy się kupić i jej dać, to zje w całości. Za to słoiczkowe owoce pochłania w ogromnych ilościach i tego jej nie odmawiam - głównie zjada takie, których obecnie nie kupimy w warzywniaku czyli np z truskawkami, śliwkami, malinami, itp. Jeden słoiczek z owocami dziennie musi być :) Poza tym banany, jabłka, gruszki. Mandarynki próbuje każdorazowo gdy ktoś obiera, ale raz ugryzie i oddaje. Z obiadów zjada wszystko co się jej da, a najbardziej lubi wszelakie mięsa. Pizzę uwielbia, domową rzecz jasna. W sumie czego to ona nie uwielbia, wszystko uwielbia. Naleśniki, pierogi, gofry... Jajecznicę koniecznie ze szczypiorkiem i szyneczką. Jogurty naturalne. Ostatnio wysępiła ciasteczko korzenne i zjadła całe. Innych słodyczy jeszcze nie dostała, od czekolady trzymamy ją z daleka, jeszcze się w życiu jej naje :)

Oliwka uwielbia Martynkę. Gdy jej nie ma, chodzi po domu i nawołuje. Gdy odbieramy Martynkę z przedszkola, radość jest ogromna. Fajnie się razem bawią, choć zdarzają się drobne nieporozumienia, gdy obie chcą akurat teraz tą samą zabawkę. Oli już nie da sobie zabrać, złości się i krzyczy.

Poza tym nadal potrafi to wszystko, co w 11 miesiącu, bo jakże by inaczej ;) Nie będę się więc już powtarzać, bo o tym jest tu - KLIK.


Ps. Z małą Tin do wszystkiego było mi spieszno, pierwsze buciki miała kupione jak tylko zaczęła stawać na nóżkach. Oliwce miałam kupić buty na roczkową imprezkę, bo ona poza domem była, a jak to tak w skarpetach w lokalu.. No i nie wyszło. Była w skarpetkach. Muszę się wreszcie wybrać po te butki...


0 komentarze:

Prześlij komentarz