30.01.2017

Nasz wieczorny rytuał... + PRZETESTUJ KOSMETYKI

Wieczorny rytuał to coś więcej niż codzienne wykonywanie tych samych czynności. To coś więcej niż "włączenie" w dziecku informacji, że za chwilę nastanie czas do spania. Wieczorny rytuał zapewnia bezpieczeństwo. Maluch z czasem już wie, co za chwilę nastąpi. Czuje się pewnie...


Kiedy urodziła się Oli, przyszło nam na nowo poukładać nie tylko codzienność naszą, ale przede wszystkim Tin. To ona, jakby nie patrzeć, najbardziej przeżyła pojawienie się siostry na świecie. Ale jedno co pozostało dla niej niezmienione, to ten wieczorny rytuał. Rytuał, do którego szybko wpisała się młodsza siostra i odtąd powstał jakby całkiem nowy. Niby ten sam, niby bez zmian, a jest jednak inaczej...


Kiedy zegar wybija godzinę 18, kończymy szaleństwa i powoli sprzątamy zabawki. Nastaje czas na spokojność. Choć zależy jak kto na to patrzy - Tin ma czas na bajkę w tv przed kolacją i nie rozdrażnia jej to. Raczej działa uspokajająco gdy siedzi pod kocem i śledzi przygody ulubionych bohaterów. Oli często zawija się w koc obok niej, choć w telewizor nie patrzy w ogóle, kula się po łóżku i chichra od siostrzanych łaskotek. Ja robię kolację... Po niej jest czas na kąpiel, odkąd Oli opanowała siedzenie - wspólną dziewczynkową kąpiel. Niby takie one do siebie podobne, a tak bardzo różne... Tin nie lubi prysznica i jego używanie ogranicza do minimum - czyli tylko spłukania szamponu z włosów... Oli kocha lejącą się wodę i ciągle ją odkręca, polewa się cała prysznicem, buzię, uszy, oczy... Po kąpieli, nasmarowane kremami, w piżamach, w łóżkach swoich, jest czas na czytanie książek i kołysanki. Oli jeszcze nie skupia się na tym zupełnie, więc czasem bryka w łóżeczku, a czasem ekspresowo zasypia tuż po wypiciu butli z mlekiem. Z Tin przeważnie czytamy jedną książkę lub jej część gdy jest bardzo gruba, po czym zamyka oczka opatulona po sam czubek głowy kołdrą i wymaga śpiewania kołysanek.. Na szczęście szybko zasypia, bo ja i kołysanki to niezbyt dobre połączenie.

A o wieczorną naszą pielęgnację skutecznie dba Nivea.. Tak - naszą. Bo ja też z serii Nivea Baby Emolienty korzystam. Jest zbawieniem dla przesuszonej skóry w sezonie zimowym. Zapewnia ochronę młodziutkiej dziecięcej skóry. I super nawilża. Na prawdę genialnie, na długi czas nawilża.


Emulsja do kąpieli, łagodzący żel do mycia ciała i włosów, mleczko intensywnie nawilżające, krem S.O.S. Pachną obłędnie. Nie słodko, nie owocowo, nie kwiatowo - ten zapach kojarzy się z niemowlakiem. A ja uwielbiam kosmetyki, które zapachem przypominają niemowlaka. Od razu mam przed oczami moje dziewczyny w wieku kilku tygodni... No nie da się ukryć, że zapach też potrafi przywoływać wspomnienia.


Produkty z serii Nivea Baby Emolient zostały stworzone po to, aby chronić młodą skórę, która swą odporność dopiero buduje. Nie mają one w składzie konserwantów, alkoholu ani barwników. Moim ulubieńcem z tej czwórki stał się krem S.O.S., który ratuje w niemalże każdej skórnej awarii - zaczerwienienie, swędzenie, łuszcząca się skóra.. Idealny jest przy zmianach pieluszek. Bardzo dobrze sprawdza się również do smarowania zaczerwienionej buzi całej w krostkach spowodowanych nadmiarem śliny przy ząbkowaniu. To krem uniwersalny, który teraz już zawsze będzie w naszej kosmetyczce.


Dziewczyny uwielbiają wieczorne smarowanie, a jeśli Ty też chcesz wypróbować kosmetyki Nivea Baby Emolient, koniecznie weź udział w akcji testowania na stronie BABY.NIVEA.PL Więcej szczegółów niżej! :)




Aby wziąć udział w testowaniu kosmetyków, wystarczy wypełnić ankietę dostępną na stronie BABY.NIVEA.PL, odpowiedzieć na pytanie, a po otrzymaniu produktu dodać jego opinię na stronie. I to wszystko. Akcja jest ograniczona czasowo, więc jeśli masz ochotę sprawdzić czy kosmetyki Nivea Baby sprawdzą się i u was, nie czekaj tylko klikaj (KLIK) i się zapisuj! :)



Advertisement

0 komentarze:

Prześlij komentarz