02.02.2017

O rzuceniu przedszkola, alergii i chorowaniu...

Dziewczyny chorują od końca listopada praktycznie non stop. Z reguły nie jest to nic poważnego, ale katar, kaszel, gorączka też potrafią dać nieźle w kość... A na dodatek Oli ząbki wychodzą, więc wrażenia spotęgowane do kwadratu. Marudełko, jęczydełko i płaczydełko mamy niemalże całą dobę. Tin od listopada ma nieprzerwany katar. Raz w między czasie zapalenie ucha złapała. Nawet wizja sepsy nawiedziła nas pewnego późnego wieczora...
I ciężko jest, bo Oli zaraża się niemalże momentalnie. Nawet jak to nie jest nic poważnego tylko katar, to też go od razu łapie... I nic nie dają niestety żadne syropki podawane Tin, które miały podnieść obniżoną przez alergię odporność. Myślałam z początku że coś to daje - cały wrzesień i pół października była zdrowa. Rozchorowała się w dzień swych urodzin tuż po imprezce dla przedszkolaków na zapalenie krtani. Po trzech tygodniach w domu poszła na dwa czy trzy do przedszkola i się zaczęło na dobre...


Tak więc zdiagnozowanie alergii i podawanie specyfików na nią, ani odrobinę odporności nie podniosło. Jedyne co, to że nie choruje już na zapalenia oskrzeli, co poprzednie dwa lata przedszkola miało miejsce notorycznie. Ale i tak marnie jest... Od września obowiązkowa zerówka. Nie wyobrażam sobie tego jakoś...

Rok temu Oli była chroniona przed zachorowaniem - tu o tym pisałam: KLIK. Po grypie, która dała nam nieźle wtedy w kość, obiecałam sobie że zaszczepimy się i... zapomniałam o tym zupełnie. A właśnie w pełni rozwija się ponoć u nas sezon grypowy. I ponoć jest mega źle pod względem ilości zachorowań. Dobrze, że są ferie.. Jedno zmartwienie - przedszkole, z głowy. A co do tego przedszkola, to jest to dla mnie ogromna bolączka.. Tin tak lubi tam chodzić, widzę że tak wiele jej to daje. Ale zarazem notorycznie choruje.. Przynosi do domu zarazki i zaraża wszystkich. Więc sama już nie wiem, co robić. No nie wypiszę jej teraz, ale kto wie czy gdyby identycznej sytuacji nie było rok temu, że obie dziewczyny na zmianę chorują, to czy bym tego bardzo poważnie nie rozważyła. Teraz to bez sensu, bo od września obowiązkowy rok przed szkołą nas czeka. I chyba trzeba będzie przetestować tą szczepionkę na odporność, o której tyle się naczytałam że raz działa a raz nie, ale co nam innego pozostało...


Pomarudziłam, to idę.. O ;)


0 komentarze:

Prześlij komentarz