07.07.2017

Jesteś mamą? MUSISZ to umieć!

Różnimy się pod każdym względem. Mamy inne wizje wychowania dzieci, inaczej postępujemy w danych sytuacjach, nasze dzieci mają inne charaktery. W byciu mamą różnimy się na wielu płaszczyznach. Są jednak dwie takie sprawy, dwie umiejętności właściwie, która każda z nas znać musi. Jeżeli dopiero zostałaś mamą, być może jeszcze nie miałaś okazji przekonać się jak ważne są te rzeczy. Ale spokojnie, przyjdzie dzień że się o tym dowiesz - a tymczasem możesz się zacząć ich pomału uczyć :)



Mowa tutaj o czynnościach, zachowaniach, jakkolwiek to nazwać, która ratują życie. Na prawdę ratują życie. Jestem pewna, że potwierdzi to każda mama, która ma co najmniej jedno kilkuletnie dziecko. No dobrze, przejdźmy więc do rzeczy.

Punkt pierwszy, który każda z nas musi umieć, to być jak NINJA. W skrócie - musisz umieć poruszać się jak NINJA. Przydaje się to często - u nas praktycznie co wieczór. Kiedy tylko dziecko zapadnie w sen, a my towarzysząc mu przy łóżeczku możemy opuścić nasze stanowisko, musimy obudzić w sobie NINJA. Z wielką precyzją i uwagą stawiać stopy na podłodze. Bezszelestnie. Nie dopuścić do tego, aby jakaś deska zaskrzypiała, absolutnie nie nadepnąć żadnej zabawki jeżeli takowa się w rejonie podłogi znajduje. A niech no tam będzie klocek Lego... Mama NINJA w takiej sytuacji powinna umieć zacisnąć zęby na tyle, aby bezpiecznie opuścić dziecięcy pokój i dopiero z dala od niego wydać z siebie okrzyk bólu po nadepnięciu na klocek. Nie jest to łatwa sprawa, ale do wyszkolenia. Trening czyni mistrza!

Czynnością numer dwa, którą każda mama posiąść musi, jest bycie KAMELEONEM. Ciężki jest ten punkt do opanowania, ale tutaj także trening czyni mistrza. Będąc podwójną mamą z 5,5-letnim stażem mogę powiedzieć, że opanowałam go do perfekcji. Mama KAMELEON musi się idealnie wtopić w otoczenie gdy zjada coś, czym niekoniecznie chce się dzielić z dzieckiem. Na przykład czekoladę. Same wiecie, że jest czasem taki czas, że po prostu trzeba ją zjeść. No trzeba i już. Nie można skupić się na żadnej czynności, zająć myśli czymkolwiek innym, póki nie zje się choć kawałka czekolady. Albo cukierka. No, chociaż ciasteczko nią muśnięte. I o ile nie ma problemu z tym punktem gdy dziecko jest małe, tak już przy roczniaku trzeba się nieźle namęczyć, aby wtopić się w otoczenie jak KAMELEON i w popłochu pochłonąć zakazaną rzecz. Trzeba dobrze opanować ten punk i na prawdę wyczuć moment i wykorzystać go skrupulatnie, bo inaczej można się nabawić niestrawności przez zbyt szybkie przełykanie. Albo bólu głowy od dziecięcej histerii, gdy nakryje nas na jedzeniu i odkryje, że nie mamy zamiaru się z nim podzielić. Tak - KAMELEON to punkt obowiązkowy na liście do nauczenia się, gdy zostaje się mamą.



0 komentarze:

Prześlij komentarz